"Repetitio est mater studiorum"

"Kryję zgryzotę tak troskliwie, że nie znać jej na zewnątrz. Musi wszak cos toczyć; toczy więc moje życie" Balzak



księga gości


2011
grudzień
luty
2010
listopad
maj
styczeń
2009
listopad
wrzesień
lipiec
maj
2008
wrzesień
czerwiec
2007
grudzień
listopad
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
kwiecień
2005
grudzień
wrzesień
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
październik
czerwiec
kwiecień
2003
grudzień
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2002
listopad
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec



MÓJ E-MAIL
E-mail

MOJE LINKI
THE SCUD ZONE Nieoficjalna strona mojego ulubionego tenisisty- Marka Philippoussisa
WTA tour Tenis w wydaniu pań
ATP Tenis w wydaniu panów
BOA

BLOGI NA KTÓRE ZAGLĄDAM
Bassia
Anorektyczka

moje notki


F16, czyli co można pić...
...w ubiegłym tygodniu trafił go nas pacjent, a dokładniej koleżanka go przywlokła. niestety nie miała wyjścia, ponieważ na Izbie Przyjęć absolutnie nie chciał odzyskać przytomności. tak dobrze się napił... jego kompan był w troche lepszym stanie i pojechał na interne. natomiast trzecim druchem od kielicha zajął się prokurator, bo dla niego już nic nie można było zrobić. konkubina naszego pana, nazwijmy go Marian, przyszła do domu odrobine za późno...

...jak sie okazało nasi panowie pili F16 i wcale nie chodzi o samolot...

...a nasz Marian szybko odzyskał przytomność na naszym oddziale intensywnej terapii, wiec z ulgą wyjeliśmy mu rurę i chcieliśmy posłać do domu...ale okazało się, że jest pewnien problem... otóż rzeczy pacjenta nie nadawały się do ponownego włożenia, bo tak jak i pan Marian, były pełne wszy . szpital niegdy nie wie, co zrobić w takich przypadkach, ponieważ rzeczy pacjenta nie wolno niszczyć, a stanowią zagrożenie dla innych pacjentów i personelu. pana Mariana łatwiej było oczyścić z jego przyjaciół wszy niż jego ubranie, choć pewnie nie do końca...

...ku naszemu zadowoleniu udało się skompletować ubrania dla pacjenta, ale radość była przedwczesna... nigdzie nie było butów... a konkubina nie przychodziła... i co teraz...

...okazało się, że na kumpla od kielicha można jednak liczyć, bo przyniósł mu... śniegowce :)
2011-12-31 11:29:27 skomentuj (1)
Chirurgicznie...
...od ok 3 tygodni znieczulam na chirurgii i mam juz szczerze dosc, a czeka mnie jeszcze przynajmniej tydzien, jak nie dwa.

...dla chirurgow liczy sie tylko ciecie... ciac... ciac... ciac.... a ja chcialabym nie przekazywac pacjentow do swojego oddzialu, czyli OIT, bo np. pacjent stracil za duzo krwi i jest we wstrzasie. Albo przelyk uciekl im do klatki piersiowej i zamiast jednej dziury w brzuchu, robia jeszcze pilna torakotomie, bo trzeba znalezc zgube!!!

...albo operujmy pacjenta, to nie szkodzi, ze ma potas 3,02 (przy normie od 3,7 do 5,5), co moze prowadzic az do migotania komor, czyli NZK. ale operujmy juz!!!

i to ja jestem niedobra, bo nie chce im znieczulic...
2011-02-03 19:49:39 skomentuj (3)
Poniedziałek...
...o dziwo okazal sie przyjemny. Chirurgia z racji wykorzystanego kontraktu nie operuje planowek, czyli robi tylko na ostro.

w zwiazku z czym dzisiaj mialam okazje jedynie znieczulac gastroskopie, wloczyc sie z kolega po neurologii w ramach podgladania jak zaklada wklucie centralne takim dziwolagiem http://www.ninova.com.tr/images/bbraun/cavafix.jpg, ktory ma gruba i krotka igle plus duzo mechanizmow do rozbrojenia. standardowo wolimy wszyscy http://www.lifelinesurgicare.com/yahoo_site_admin/assets/images/Certofix_Duo.59124755_std.jpg .

pocieszajace dla moich pacjentow jest to iz gdy pewnego pieknego dnia dadza mi do reki ten pierwszy bede wiedziala co z nim zrobic i czego sie obawiac.

potem odwiedzilismy jeszcze chirurgie, bo okazalo sie, ze pacjentka wczoraj operowana troszke im sie popsula, ale nie na tyle, aby nadawala sie na nasz oddzial. obejrzelismy, dalismy zalecenia, potem jeszcze nasz szef dodal kolejne i miejmy nadzieje, ze do jutra sie w miare naprawi. bo oczywiscie chirurdzy mysla, ze skoro zoperowali, to juz naprawili... a tak nie jest.

2010-11-08 22:10:18 skomentuj (3)
Wyniki...
i konsultacje anestezjologiczne.
przyjezdza pacjentka na blok operacyjny, biore do reki historie choroby i szukam.
1. konsultacji anestezjologicznej
2. badan i innych sladow, ze zlecenia konsultujacego zostaly wykonane. bardzo czesto poszukiwania koncza sie telefonem na oddzial z ktorego to pacjent przyjechal.

Ja- czy pacjentce X zrobiono rtg klatki piersiowej?
Piel - tak
Ja- to czemu nie ma w historii?
Piel- Ale jest zrobione
Ja- Chcialabym zobaczyc.
Piel-To mam przyniesc?

w tym momencie zwykle sie zastanawiam czy cel mojego telefonu jest az tak nieczytelny...

albo

Pacjentka Y. brak EKG, a wyniki pozostawiaja wiele do zyczenia, wiec zlecono kontole.
Ja- czy sa moze wyniki pani Y, bo mialy byc z rana, a sa sprzed 3 dni.
Piel - Ja o badaniach nic nie wiem, ale znalazlo sie EKG, ktos je zgubil...
Ja- Ale mnie sa potrzebne badania, bez nich nie moge znieczulic pacjentki.
Piel - Jest tu kolezanka z wczoraj, zaraz ja podam, ona moze cos wie... 
Piel 2- Znalazlo sie to EKG, bo ja je robilam przy przyjeciu i wiedzialam, ze gdzies musi byc...
Ja- Tak juz je ogladalam, ale potrzebuje wynikow badan laboratoryjnych.
Piel 2. - Pani Doktor, ja nic nie wiem, ale zadzwonie do laboru... i oddzwonie do pani.
Mija kilka minut i wyniki magicznie sa mi przedyktowane przez telefon. Ktos przytomny jak sie okazalo jednak je zlecil.
i tylko jedna mysl jest wtedy w mojej glowie.... jak dobrze, ze jestem na chirurgii, a nie na ortopedii. tam nie moglabym nawet na to liczyc
2010-05-26 21:00:17 skomentuj (1)
Doktorka w pracy...
...od ubieglego tygodnia znieczula sama...

dwa pierwsze znieczulenia pikus... dopiero trzeci pacjent okazal sie byc trudny...  otoz mnie roslo cisnienie za kazdym razem gdy jemu spadalo... a spadalo i spadalo... gdy bylo na podlodze i akcja serca w okolicach 40/ min - moja byla pewnie powyzej 100/min... myslalam ze wyzione ducha z wkurzenia.... jak pacjent mogl mi to robic :P

... na szczescie wszystko dobrze sie  skonczylo, szczegolnie iz chirurdzy byli mili i nie spuscili z niego prawie wcale krwi... no i calkiem calkiem dobrze sie wybudzil, ale nerwowka spora...

dzisiaj znowu bylam na chirurgii, ale zabieg jeden i w sedacji, wiec moja obecnosc byla tylko pro forma...

natomiast sporo pracy mial kolega obstawiajacy szpital... 4 reanimacje, a ze 3/4 z tego samego oddzialu, to pogubilismy sie w liczeniu... pacjentow. a skonczylo sie remisem miedzy anestezja a sw Piotrem.
2010-05-26 20:38:25 skomentuj (0)